Zygmunta Starego łowy na niedźwiedzia

191px-zygmunt_i_stary
Zygmunt Stary

Król Zygmunt Stary uwielbiał polować. Spędzał wiele wolnego czasu w Niepołomicach pod Krakowem gdzie polował w pobliskiej puszczy.

Pewnego dnia przywieziono z Litwy wielkiego niedźwiedzia. Chciano go wypuścić, żeby później król mógł nań zapolować. Ale coś nie wyszło tak jak chcieli, bo niedźwiedź zamiast czmychnąć do lasu, w rozwścieczeniu zabił wiele psów którymi go szczuto, pobił ludzi którzy rzucili się na niego z oszczepami, a potem wystraszony ruszył uciekać.

Bona Sforza, żona Zygmunta powinna otrzymać medal za znajdowanie się w najgorszym możliwym miejscu w najgorszym możliwym czasie, bo misiek zwrócił się w jej stronę. Uciekając jej koń się potknął a ona spadła. Ta nieszczęśliwa sytuacja sprawiła, że Bona poroniła syna. Trochę szkoda, bo w sumie był to ostatni legalnie zrodzony Jagiellon.

220px-bona_sforza_in_1517
Bona Sforza

Przed niedźwiedziem uciekał też Stańczyk, błazen króla. Kiedy Zygmunt wytknął mu ten przejaw „tchórzostwa”

Począłeś sobie nie jako rycerz, ale jako błazen, żeś przed niedźwiedziem uciekał

Na co Stańczyk rzucił ciętą ripostą mówiąc :

Większy to błazen, co mając niedźwiedzia w skrzyni, puszcza go na swoją szkodę

Warto zaznaczyć, że uderzył króla na dwa sposoby. Pomijając oczywiście niedźwiedzia, była to metafora Prus, które Zygmunt „wypuścił na swoją szkodę” kiedy powinien był ich w pełni zniszczyć, aby więcej nie stanowili zagrożenia.