Książę hipokryta

JAN I ZAGANSKI
Jan I Żagański

Książę głogowsko-żagański z dynastii Piastów w okresie rozbicia dzielnicowego Jan I Żagański był jednym z bardziej okrutnych przedstawicieli swojego rodu, co patrząc na Piastów mówi naprawdę dużo. Nawet wśród współczesnych zarzucano mu sadyzm i okrucieństwo. Został nawet ekskomunikowany, co nie było jakoś szczególnie wyjątkowe w okresie książąt rozbicia dzielnicowego, jednak na pewno nie przysparzało mu dobrej reputacji.

Mówiono że „ostrzy swoje ostrogi” na własnej żonie Scholastyce. Ta nie mogąc znieść okrutnego traktowania próbowała uciec z Żagania, jednak została złapana. Na szczęście tym razem Jan okazał nietypową dla siebie litość i zamiast mordować i torturować, po prostu zamknął ją dożywotnie w nowogrodzkim zamku.

Dla rozrywki przyglądał się oślepianiu opata Henryka II Lesława, którego przedtem więził na surowych warunkach.

Mimo że sam okrutnie karał każde przewinienie i każdego złoczyńce, to nie przeszkadzało mu to żeby samodzielnie na czele zbójów atakować przejeżdżających przez jego księstwo kupców. W tej sprawie interweniował nawet u niego sam król Niemiec, Czech, Węgier i książę Austrii Albrecht II Habsburg.

Grafika : 1

  • Nie spotkałam się z nim na historii. Albo nie było albo ja przeoczyłam. Czasem się zastanawiam dlaczego oni byli tacy okrutni. Bo niektóre poczytania i pomysły tych sprzed kilkudziesięciu lat zaskakują i bardzo często przerażają.

  • Historia Polski w okresie rozbicia dzielnicowego jest traktowana w szkołach po macoszemu, i skupia się głównie na „Krzywousty dzieli kraj, Przemysł II koronuje się na króla, Łokietek jednoczy Polskę”, a postać Jana Żagańskiego na pewno nie jest na tyle sławna by o niej wspominać.

    Jego okrucieństwo, a w zasadzie okrucieństwo wszystkich ludzi średniowiecza niczym nie różni się od okrucieństwa ludzi w naszych czasach i nie będzie się różnić w przyszłości. To cecha, która jest niezmienna, i nie jest dostosowana do jednej epoki. Ale faktycznie, niektóre metody tortur ludzi z tamtej epoki można nazwać delikatnie „kreatywnymi”…