Pana Twardowskiego z diabłem cyrograf

Twardowski z diablem
Twardowski rozmawia z Diabłem

Miał wszystko czego mógłby chcieć uczciwy człowiek. Światopogląd, wykształcenie, młodość, zdrowie. Rodzinę która go kochała, gitarę, psa. Fortunę niezliczoną, majątki wielkie. A jednak czegoś w życiu mu brakowało.

W swym życiu pustkę próbował wypełnić nauką nad sztukami mrocznymi. Studiując księgi z indeksu zakazanych, zakupionych niegdyś od niemieckich kupców z Wittenbergu. Ci durnie nie mieli nawet pojęcia jaką potęgą dysponowali, i jak wiele stracili sprzedając księgi wiedzy w zamian za garść złotych monet.

Zaczynał od spraw prostych, jak alchemia i uroki. Bawił się kosztem prostaków żyjących na ulicy. Sąsiedzi którymi gardził zaznawali cierpienia, a ci którym chciał się przypodobać spełniali jego wszelkie zachcianki.

Ale mało było mu tej władzy jaką posiadł. Chciał więcej i więcej. W wyniku nieszczęśliwego wypadku sprowadził na swoją rodzinę powolną agonię. Deszcz ognia jaki spadł na gospodarstwo niegdyś szlachetnej i godnej rodziny. Ich dziedzictwo poszło z  dymem, razem z księgami.

Sprawa ta nie odbiła się bez echa w niedawno dołączonym do Korony województwie płockim. Donoszono o dziwnych zjawiskach już wcześniej, ale dopiero teraz posiadano solidne dowody, które przedstawiono samemu królowi Olbrachtowi.

Król nakazał wojewodzie Janowi Grotowi osobiście zbadać sprawę. Szlachcic osobiście wraz z niewielką gwardią ruszył aby sprawdzić gospodarstwo w wiosce.  Schwytano tam jedynego ocalałego, pewnego szlachcica, który według plotek chłopstwa odpowiedzialny był za wszelkie dziwy i o pertraktacje z diabłami.

Po jego schwytaniu i przesłuchaniu, wyrok orzekł że ów szlachcic, niejaki Twardowski był sługusem samego Lucyfera. Spalono go na stosie, a następnie przeniesiono wszystkich ludzi żyjących w jego wsi, a mieścinę spalono. Wydawało się że zło zostało zażegnane.

pan twardowski
„Pana Twardowskiego z diabłem cyrograf” – Szlachcica spod Rypina

Na nic jednak zdała się cała interwencja. Jan Twardowski, który odpowiedzialny był za wszystkie dziwy jakie zaszły wówczas na płockich ziemiach, zawarł wcześniej, jeszcze przed zamordowaniem katolickiej rodziny, cyrograf z samym diabłem, którego wywoływania nauczył się z księgi. Po dłuższej konwersacji zgodził się on w zamian za swoją duszę krew oraz śmierć swych bliskich, otrzymać od Czarta nieśmiertelność, aby mógł praktykować swoje sztuki w nieskończoność.

Zawierając cyrograf, gdy tylko diabeł nie patrzył, dorzucił jednak że duszę swą i swe życie odda dopiero gdy będzie w Rzymie, do którego wybierać się nie zamierzał. Następnie krwią obydwoje podpisali pakt. A wobec cyrografu z diabłem nawet języki ognia są bezsilne.

Nie wiadomo co działo się z panem Twardowskim przez następne lata. Nie wiadomo jakim cudem przeżył. Nie wiadomo czy jest to w ogóle ta sama osoba. Jednak usłyszano o nim ponownie.

Król Zygmunt II August po śmierci swej pierwszej, ukochanej żony, Barbary z Radziwiłłów popadł w melancholię i mistycyzm. Począł szukać specjalistów, którzy być może za pomocą sztuk magicznych ożywią jego miłość. I chociaż wszyscy ponosili klęskę, król nie poddawał się i szukał dalej. Aż w końcu znalazł. Usłyszał pewnego dnia o historii Twardowskiego kiedy był w Płocku. Nakazał w całym królestwie szukać człowieka o tym nazwisku, mimo zapewnień że został on spalony.

I w końcu go odnalazł. W Krakowie, w dzielnicy do której nikt nigdy nie miał odwagi zajrzeć. I ruszył do niego po zmroku aby złożyć mu propozycję. Twardowski zgodził się spróbować przywołać Barbarę.

I tak po zmroku ruszyli do komnat królewskich na Wawelu. Podczas długiego seansu w którym August i Twardowski wzywali królową, świece postawione wokół zaczęły latać, w pokoju pojawiła się dziwna mgła. I w tej mgle dostrzegł król August znajomą sylwetkę. Chciał rzucić się do rąk swojej ukochanej ale Twardowski zatrzymał go na tak długo aż nie zniknęła, wyjaśniając później że była to tylko zjawa, a nie żywa osoba. To w końcu postawiło Zygmunta II na nogi, w końcu pogodził się ze śmiercią ukochanej i sam zaczął żyć dalej, na nowo.

zjawa barbary radziwiłłówny
Twardowski i Zygmunt II przywołują ducha królowej Barbary

A Twardowski w tajemniczych okolicznościach zniknął. Mówi się że ktoś kiedyś widział go karczmie Rzym, gdzie w końcu dopełnił swojej części cyrografu. Jednak po raz kolejny wykazał większy spryt niż diabeł, używając swoich mocy perswazji. Przekonał Lucyfera że będzie on dla niego przydatny, wobec czego ten zdecydował się go nie zabierać do piekieł, jeno na ciemnej stronie księżyca go upuścił, aby stamtąd, gdy przyjdzie odpowiednia pora, spełnić jego rozkazy…

  • SzlachcicSpodRypina

    Specjalnie na Halloween, historia polskiego szlachcica który zawarł pakt z diabłem…

  • marsedam

    Bardzo ciekawy post! Uwielbiam czytać takie nieznane treści z życia królów. A ten Twardowski był niesamowity. A może nadal jest?

    • SzlachcicSpodRypina

      Kto wie…? 😉