Zamordowanie Andrzeja Tęczyńskiego

kazimierz jagiellończyk
Kazimierz Jagiellończyk

Andrzej Tęczyński herbu Topór, znamienity rycerz, osławiony podczas wojny z Zakonem Krzyżackim o Prusy. Jeden z najbardziej wpływowych i najbogatszych magnatów małopolskich, przy tym największy stronnik i przyjaciel króla Kazimierza Jagiellończyka w Małopolsce. Niby taki sobie szlachetny gość, ale ma dość wstydliwą ranę na swoim honorze. Która jakby nie patrzeć kosztowała go życie.



elżbieta rakuszanka
Elżbieta Rakuszanka

„Kiedy król Kazimierz znajdował się na wyprawie pruskiej i był już w Inowrocławiu, zdarzył się w Krakowie okropny wypadek, który między mieszczanami krakowskimi a szlachtą, osobliwie zaś Toporczykami, długie i straszliwe zapalił niezgody”

(…)

„rycerz znakomity, Jędrzej z Tęczyna, rozgniewany na Klemensa płatnerza, że mu wychodzącemu na wojnę nie wygotował na czas i w zupełności zbroi złajał go i pobił”

Andrzej Tęczyński wyruszający na wojnę z Zakonem zamówił u pewnego krakowskiego płatnerza zbroję. 16 lipca 1461 roku zjawił się u niego by ją odebrać. Ta jednak nie była tak dobrej jakości jak Tęczyński by tego oczekiwał, więc postanowił że nie zapłaci mu tyle ile było w umowie, a mniej, bo przecież płatnerz nie wykonał porządnie zadania. Klemens jednak protestował, za co został spoliczkowany przez zuchwałego Andrzeja. Szlachcic następnie ruszył do ratusza, gdzie złożył skargę na rzemieślnika. Posłano straże aby tymczasowo aresztować Klemensa, aż do wyjaśnienia sprawy. Jednak Tęczyński wyszedł z ratusza, gdzie spotkał schwytanego Klemensa. Płatnerz krzyknął mu na ulicy :

Panie pobiłeś mnie i dałeś mi policzek sromotnie w mym własnym domu, ale nie będziesz już mnie więcej bił

polska jagiellończyka
Polska i Litwa za czasów Jagiellończyka

Andrzej najwidoczniej nie miał zbyt mocnych nerwów, bo się zirytował. A mówiąc zirytował mam na myśli że się na Klemensa rzucił i pobił. Rany były na tyle dotkliwe że trzeba było zabrać płatnerza do jego domu. Świadkami tych wydarzeń byli rajcowie Mikołaj Kridlar i Walter Kesling oraz wielu mieszczan. Wieść jak wirus, rozprzestrzeniła się niezwykle szybko po całym Krakowie.

Mieszczanie byli zauważalnie niezadowoleni. Rajcy chcąc uratować miasto od zamieszek, zamknęli bramy miasta i ruszyli do Elżbiety Rakuszanki, żony Jagiellończyka, aby to ta rozstrzygnęła spór. Ona nakazała spokojnie czekać na króla, aż ten wróci i zajmie się sprawą, oraz narzuciła grzywnę dla tego kto ów nakaz złamie.

No, ale na niewiele się to zdało. Krakowiacy wyszli na ulice i zaczęli oblegać Andrzeja Tęczyńskiego, który zabarykadował się w swoim domu na ulicy Brackiej, ale w końcu zdał sobie sprawę (zresztą, jako żołnierz) że to tak jakby nieszczególnie bezpieczne miejsce do obrony. Wobec tego wraz ze swoim synem wykradli się i ukryli w Bazylice świętego Franciszka. Ktoś jednak znalazł i zdradził tłumowi kryjówkę, wobec czego mieszczenie wtargnęli do kościoła i w środku zamordowali Tęczyńskiego. Jego zwłoki następnie wywleczono na ulice i zbezcześcili ciało, osmalając jego brodę i wąsy a następnie wrzucając truchło do rynsztoku na całe 3 dni…

zamordowanie andrzeja tęczyńskiego
Zabicie Andrzeja Tęczyńskiego Jana Matejki

W całym kraju stan szlachecki obruszył się wielce. Domagano się ukaranie mieszczan i nawet wśród znajdujących się daleko wojsk króla, żądano powrotu do Krakowa aby tylko się zemścić. Kazimierz uspokoił jednak żołnierzy, zapewniając że po jego powrocie sprawiedliwości stanie się zadość.

I cóż… być może faktycznie tak by się stało, gdyby Jagiellończyk był obiektywny w tej całej sytuacji. W grudniu 1461, w Korczynie odbyła się pierwsza rozprawa. Jako oskarżyciele wystąpili : brat zamordowanego Jan Tęczyński i jego syn, również Jan. W obronie mieszczan, którzy nawet nie pojawili się na sądzie stanął szlachcic Jan Oraczkowski. Ten zachował trzeźwość umysłu w tak gorącej sytuacji i powołał się na przywilej nadany niegdyś przez samego Kazimierza Wielkiego, że „żaden z rajców nie mógł gdzie indziej pozywany być przed króla do sądu tylko w Krakowie”. Bardzo logiczny i znaczący argument, który naprawdę rozgniewał stan szlachecki. Jako że nie mogli wyładować wściekłości i oburzenia na mieszczanach, postanowili na obrońcy. Uczepiono się tego, że Oraczkowski nie miał formalnego pełnomocnictwa aby mieszczan bronić, zażądano więc od niego grzywny, a gdy okazało się że nie ma pieniędzy, to chciano go rozszarpać. Ostatecznie Oraczkowski zawdzięczał swe życie królowi, który ledwo co sam osłonił niefortunnego przyjaciela krakowian.

Postanowiono odłożyć sąd na osiem dni, a gdy w nowym terminie przerażeni rajcy znów się nie stawili skazano ich na karę śmierci, zastrzegając „zakład pieniężny” w wysokości 80 tysięcy czerwonych złotych.

wojsko polskie - wojna trzynastoletnia
Wojsko polskie w tamtym okresie

Po świętach Bożego Narodzenia powołano rozprawę ponownie. Zgodnie z przysłowiem że „do trzech razy sztuka” rajcy tym razem się stawili, prosząc aby „utrzymywać ich w przy właściwych przywilejach”, a więc aby byli sądzeni przez sąd miejski a nie szlachecki. No, ale ich nie wysłuchano. Aresztowano 9 mieszczan podejrzewanych za głównych sprawców śmierci, na 6 z nich wykonano egzekucje, a 3 pozostałych zamknięto w lochach. Sam płatnerz Klemens uciekł do Wrocławia. Kara niezwykle surowa, a nikt wcale nie patrzył na to że to Andrzej Tęczyński jako pierwszy złamał prawo bijąc mieszczanina i samodzielnie prowokując w ten sposób tłum.

pieśń o zabiciu tęczyńskiego
Pieśń o zabiciu Tęczyńskiego

Dlaczego Kazimierz Jagiellończyk stanął tak niedwuznacznie po stronie szlachty? Cóż, były dwa główne powody. Po pierwsze, zależało mu na wsparciu silniejszej i bardziej zaangażowanej grupy społecznej, a więc właśnie rycerstwa. Ale drugi i chyba główny powód był taki że Andrzej Tęczyński był jego dobrym przyjacielem. Podczas skazywania na śmierć mieszczan nie był w większości sprawiedliwym królem, ale człowiekiem któremu zamordowano kogoś bliskiego. I to nader wszystko spowodowało okrucieństwo.

Kto tu był tak naprawdę winny? Ciężko rozstrzygnąć. Sam uważam że obie strony miały swoje racje, i obie zachowały się o wiele zbyt gwałtownie. Ale jak zawsze, pozostawiam to do waszej interpretacji.

Po czyjej stanąłbyś/stanęłabyś stronie? Andrzeja Tęczyńskiego czy krakowskich mieszczan?

View Results

Loading ... Loading ...

Na koniec może jeszcze dorzucę napisaną wówczas „pieśń o zamordowaniu Tęczyńskiego”, która choć nastawiona wyraźnie przeciw mieszczaństwu ukazuje nastroje jakie panowały wówczas w Polsce.

A jacy to źli ludzie mieszczanie krakowianie,
Żeby pana swego, wielkiego chorągiewnego,
Zabiliście, chłopi, Andrzeja Tęczyńskiego!
Boże się go pożałuj, człowieka dobrego,
Iże tako marnie szczedł od nierownia swojego!
Chciał ci krolowi służyci, swą chorągiew mieci,
A o chłopi pogębek dali ji zabici.
W kościele-ć ji zabili, na tem Boga nie znali,
Świątości ni zacz nie mieli, kapłany poranili.
Zabiwszy, rynną ji wlekli, na wschod nogi włożyli,
Z tego mu gańbę czynili.
Do wrocławianow posłali, do takich jako i sami,
A skarżąc na ziemiany, by jim gwałty działali.
Wrocławianie jim odpowiedzieli, żeście to źle udziałali,
Żeście się ukwapili, człowieka zabili.
Kłamacie, chłopi, jako psi, byście tacy byli:
Nie stojicie wszytcy za jeden palec jego!
Mnimaliście, chłopi, by tego nie pomszczono?
Już ci jich szeć sieczono, jeszcze na tem mało!
A ten Waltko radźsa, ten niewierny zdradźsa,
Z Greglarem się radzili, jakoby ji zabić mieli.
Pan krakowski jego miłość z swojimi przyjacioły,
Boże, je racz uzdrowić, że tego pomścili!
Jaki to syn ślachetny Andrzeja Tęczyńskiego,
Żeć on mści gorąco oćsa swego –
Boże, ji racz pozdrowić ode wszego złego

Pieśń o zamordowaniu tęczyńskiego

Zabicie Andrzeja Tęczyńskiego Jana Matejki